Grand Prix nad Bałtykiem — program zbudowany wokół możliwości wyboru
Trzy dni, 230 osób i program, który miał połączyć część biznesową, nagrodową, integrację, regenerację i spotkania w mniejszych zespołach.
Motywem przewodnim było Grand Prix. Pasował do charakteru spotkania sprzedażowego — wyników, współpracy i precyzji — a jednocześnie dawał dużo możliwości przy budowaniu scenografii i aktywności.
Najważniejsza decyzja dotyczyła jednak czasu poza częścią konferencyjną. Przy tak dużej grupie nie zakładaliśmy, że wszyscy będą chcieli spędzić go w ten sam sposób.
Jeden wyjazd, wiele sposobów na udział
Uczestnicy jeszcze przed wydarzeniem wybierali aktywności zgodnie z własnymi zainteresowaniami.
Windsurfing, rejs katamaranem, spływ kajakowy, rowery na Półwyspie Helskim, jazda konna po plaży, gokarty, szlak historyczny na Helu, fokarium, warsztaty w manufakturze szkła, analiza kolorystyczna, joga, kręgle czy konsultacje z trenerem personalnym.
Jedna osoba mogła spędzić popołudnie na wodzie, druga na torze, a ktoś inny wybrać spokojniejsze warsztaty albo czas poświęcony zdrowiu.
Przy 230 uczestnikach oznaczało to równoległą koordynację kilkunastu aktywności, wcześniejszych zapisów, transportu, limitów miejsc i harmonogramów. Dla uczestnika wszystko miało pozostać proste: wybrać to, na co naprawdę ma ochotę.
Grand Prix przeniosło się do hotelu
Przestrzeń hotelowa została zaaranżowana w formule padoku, a uczestników podzielono na 22 zespoły.
Czekały na nich konkurencje inspirowane światem wyścigów: wymiana koła na czas, symulatory jazdy po torach, sterowane samochody oraz zadania wymagające współpracy.
Do programu dołączył również gość specjalny związany ze sportami motorowymi, którego wystąpienie rozwijało główny motyw spotkania od strony merytorycznej.
Grand Prix było więc obecne nie tylko w identyfikacji wydarzenia, ale też w doświadczeniu uczestników.
Zdrowie znalazło miejsce w agendzie
W hotelu powstała również strefa badań profilaktycznych.
Uczestnicy mogli skorzystać między innymi z konsultacji dermatologicznych, USG piersi i jamy brzusznej oraz konsultacji okulistycznych.
Badania odbywały się w tych samych blokach co aktywności do wyboru, dzięki czemu każdy sam decydował, jak wykorzystać ten czas.
To dobrze wpisywało się w założenie całego wydarzenia: duże spotkanie firmowe nie musi oznaczać jednej, identycznej agendy dla wszystkich.
Część biznesowa pozostała osią spotkania
National Sales Meeting nadal był przede wszystkim spotkaniem biznesowym.
Była sesja generalna, wykład gościa specjalnego, spotkania regionalne i sesja zamykająca. Pomiędzy nimi uczestnicy dostawali przestrzeń na aktywności, badania i integrację.
Dzięki temu trzy dni nie zamieniły się w ciąg kolejnych godzin spędzonych w sali konferencyjnej.
Wieczorem zmieniał się charakter spotkania
Pierwszy dzień zakończył się kolacją i koncertem gwiazdy.
Drugiego wieczoru program był bardziej swobodny — kolacja, muzyka, wspólna zabawa i fotobudka AI.
Przy tak dużej grupie właśnie wieczorne części programu dawały przestrzeń na rozmowy i relacje poza układem znanym z codziennej pracy.
Duża grupa nie musi oznaczać jednego programu dla wszystkich
Ten projekt wymagał koordynacji kilku warstw jednocześnie: konferencji, spotkań regionalnych, gry dla 22 drużyn, kilkunastu aktywności, badań profilaktycznych i dwóch wieczorów eventowych.
Kluczowa była możliwość wyboru.
Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, a całe spotkanie zachowało wspólną tożsamość dzięki motywowi Grand Prix i częściom, w których grupa spotykała się razem.
W efekcie powstał National Sales Meeting, który połączył cele biznesowe firmy z nagrodą dla pracowników, zespołową energią i przestrzenią na indywidualne potrzeby.
Planujesz spotkanie dla dużej grupy?
Chcesz uniknąć programu projektowanego według zasady „wszyscy robią to samo”?
Więcej realizacji
Tajlandia od kuchni. Azja w pięciu smakach
Numero Uno. Dzień, który należał do zespołu